Stowarzyszenie Milan Club Polonia - jedyny oficjalny fanklub Milanu w Polsce - największy Milan Club w Europie!

Witamy w Milan Club Polonia


MCP - daty i liczby:
Spotkanie założycielskie: 28.12.2001
Rejestracja Stowarzyszenia: 29.10.2004
Oficjalny fanklub AC Milan od: 26.06.2005
Liczba członków w sezonie 21/22: 622
MCP to największy fanklub Milanu w Europie!

Liczba wyjazdów na mecze Milanu: 74
Liczba zorganizowanych spotkań Milanistów: 36
Kontakt: kontakt@milanclubpolonia.pl
Kanał IRC: #MCP

Przydatne linki:

- PIŁKARZ ROKU
- TERMINARZ MILANU NA SEZON 2021/22
- Panel członka MCP
- Regulamin kwalifikacji na wyjazdy
- Wyjazdy prywatne - Regulamin dystrybucji karnetów
- Zasady rezygnacji i zwrotów z imprez MCP
- Informacje nt. Cuore Rossonero
- MCP na Facebook
- MCP na YouTube

 Wyjazdy MCP

Chievo Verona - AC Milan

10. kolejka Serie A 2003/04 - 23. listopada 2003r.

Werona wyszła nam przypadkiem. Prawdę mówiąc mieliśmy jechać do Amsterdamu na mecz Ligi Mistrzów z Ajaxem. Jednak okazało się, że biletów nie ma i raczej nie będzie. Nie bardzo pasowała nam przejażdżka do Holandii w ciemno. Ale nikt nie powiedział, że musimy jechać akurat na mecz Ligi Mistrzów. Przecież możemy równie dobrze zobaczyć mecz ligowy. Szybki rzut oka na terminarz i już wiedzieliśmy. W listopadzie mogliśmy wybrać się na Parmę, Chievo lub Modenę. Szybka konsultacja z naszym włoskim przyjacielem Fulvio i odpadł wyjazd do Parmy - nie zdążylibyśmy się przygotować. Kolejny był mecz w Weronie, a później spotkanie z Modeną. Ten ostatni mecz gwarantował nam dodatkowe atrakcje - moglibyśmy zobaczyć San Siro. Ale wyszła Werona. Fulvio stwierdził, że to dla niego tak blisko, że osobiście może przejechać się po bilety. I to nas przekonało. Udało nam się znaleźć dobrego busa i zorganizować 8-osobową grupę. Fulvio zadzwonił do mnie i oznajmił z niekłamaną satysfakcją, że ma bilety. Nie musiał nawet ruszać się z miasta - były dostępne w jednym z banków w Vicenzie. Wszystko było gotowe... I nagle zgrzyt: kierowca się wycofał. Najpierw tłumaczył się, że jest chory, ale w końcu przyznał się, że nie zna trasy i się boi. Na szczęście znalazł się inny. Ale nasze problemy na tym się nie skończyły. Kilka klubów Serie A zapowiedziało, że - ze względu na to, iż Gioco Calcio nie zapłaciło jeszcze za prawa telewizyjne - nie zagrają w następnej kolejce. Pech chciał, że jednym ze strajkujących zespołów było właśnie Chievo.

Mieliśmy bilety, mieliśmy transport... Ale nie było pewności czy spór zostanie załagodzony i czy dojdzie do meczu. Decyzja miała zapaść w piątek koło południa. Dla nas to było za późno - w piątek rano musieliśmy wyruszać do Opola, skąd w sobotę mieliśmy jechać do Włoch. Trzeba było zaryzykować, że przejedziemy się pociągiem przez całą Polskę i trzeba będzie wrócić. Z Koszalina jechałem razem z Ewą. W Poznaniu dosiadł się do nas marz. Późnym popołudniem zameldowaliśmy się w Opolu. Na dworcu czekali na nas miejscowi Milaniści oraz dobre nowiny: mecz się odbędzie. Kamień spadł mi z serca. W jednym z opolskich lokali do późna wznosiliśmy toasty za udany wyjazd i zwycięstwo.

W sobotę rano dołączyli do nas dezali, orzezsek i giorgio. Byliśmy w komplecie. Ale gdzie jest kierowca?? Miał być o 15... Wyjazd opóźnił się ponad godzinę. Ale czasu mieliśmy sporo. Podróż upłynęła w wesołej atmosferze, a czas umililiśmy sobie delektując się szkockimi i greckimi specjałami ;) Rano zajechaliśmy do Werony. Fulvio już tam był. Trochę nam to zajęło, ale udało nam się go znaleźć. Poszliśmy do jego samochodu po bilety i inne rzeczy, które dla nas załatwił (m.in. oficjalne produkty FdL). Wzbudziliśmy nie lada sensację, bo niektórzy przechodnie myśleli, że załatwiamy jakieś brudne interesy. Rozliczyliśmy się z Fulvio i w ramach podziękowań wręczyliśmy mu FulvPack - 8 polskich piw, głównie mocnych. Wszystko było już załatwione i mogliśmy spokojnie zwiedzić miasto. No prawie. Musieliśmy jeszcze odprowadzić kierowcę do busa, bo biedaczysko stracił orientację i nie wiedział, gdzie jest. Do meczu pozostało kilka godzin. W tym czasie zwiedziliśmy sobie Arenę i stanęliśmy pod balkonem Julii. Fulvio przekonał nawet Ewę, aby weszła do środka i wyszła na balkon. Nasz włoski przyjaciel za punkt honoru postawił sobie zabranie nas na porządną włoską pizzę. Słowa dotrzymał.

Bramy stadionu otwierano dwie godziny przed meczem. Podzieliliśmy się na dwie grupy: Fulvio zabrał dwie osoby swoim samochodem, a reszta pojechała busem. Spotkaliśmy się pod stadionem. Ostatnie chwile przed otwarciem bram spędziliśmy oglądając koszulki, szaliki i inne gadżety. W końcu dostaliśmy się na stadion. Fulvio poszedł na trybunę, a my na łuk. Trzeba było znaleźć miejsce na flagę. Część grupy zeszła piętro niżej i rozwiesiła nasze płótno. Pozostała czwórka została na drugim piętrze trybun. Koło 20 na murawie pojawili się nasi bramkarze i rozpoczęli rozgrzewkę. Niedługo później na boisko wybiegli pozostali gracze. Gattuso od razu ruszył w stronę kibiców Milanu, a ci odpowiedzieli przyśpiewką na jego cześć. Trybuny rozśpiewały się i tak pozostało już do końca meczu. Bo Milan miał przewagę przez cały czas. Bramka jednak nie padała. Zbliżała się przerwa... giorgio wypalił wtedy: "przydałoby się walnąć im coś do szatni". Nie minęły 2 minuty i Milan prowadził. Rui Costa zagrał na prawe skrzydło do Gattuso, ten z pierwszej piłki dośrodkował. Tomasson i Shevchenko wyskoczyli do główki. Piłka przeleciała nad Duńczykiem, ale nie nad Ukraińcem, który głową skierował ją do siatki. Wyskoczyliśmy w górę nieświadomi jeszcze wówczas, że Sheva właśnie strzelił swego setnego gola dla Milanu. Dotarło to do nas dopiero później - w busie. Po przerwie Shevchenko podwyższył na 2:0 i rossoneri spokojnie dowieźli prowadzenie do końca. A do nas zaczęły docierać smsy, że w Canal+ widać było flagę MCP! Kibice Milanu raz po raz śpiewali na cześć kolejnych graczy. Tylko na chwilkę przerwali śpiewy i gromkim "Fuori, fuori!" pożegnali usuniętego z ławki trenera gospodarzy.

Po meczu kilku graczy podbiegło pod Curva Nord, a Gattuso wykopał nawet piłkę w trybuny. Spokojnie opuściliśmy trybuny i wyszliśmy na zewnątrz. Jakież było nasze zdziwienie, gdy nagle podszedł do nas jeden z kibiców gospodarzy, pogratulował zwycięstwa i życzył zdobycia scudetto. "Dokopcie Juve, jesteście od nich lepsi" - rzucił na odchodne. Wkrótce dołączył do nas rozśpiewany Fulvio. Krótka wymiana wrażeń i nadszedł czas na pożegnanie. Zbudziliśmy kierowcę i ruszyliśmy w drogę powrotną. Kierowca chyba niezbyt się wyspał, bo przegapił zjazdy na wszystkie włoskie auto-grille i kolację jedliśmy w środku nocy na stacji benzynowej w Austrii. Droga powrotna przebiegała dość sennie, bo wszyscy odsypiali dzień pełen emocji. Tylko koledzy siedzący z przodu narzekali trochę, że nasz kierowca urządził sobie w środku nocy karaoke ;) Rozstaliśmy się na dworcu w Opolu i było dla nas oczywiste, że ten udany wyjazd nie był ostatnim. Do zobaczenia już niedługo - na kolejnym meczu naszego Milanu.

relacja: TomekW

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ

Partnerzy MCP
ACMilan.PLACMilan24.comKoszulki piłkarskie
  | MILAN CLUB POLONIA - STRONA GŁÓWNA | O FANKLUBIE | AKTUALNOŚCI | WYJAZDY MCP | ZLOTY MCP | GADŻETY MCP | KONTAKT | statystyka