Stowarzyszenie Milan Club Polonia - jedyny oficjalny fanklub Milanu w Polsce - największy Milan Club w Europie!

Witamy w Milan Club Polonia


MCP - daty i liczby:
Spotkanie założycielskie: 28.12.2001
Rejestracja Stowarzyszenia: 29.10.2004
Oficjalny fanklub AC Milan od: 26.06.2005
Liczba członków w sezonie 21/22: 622
MCP to największy fanklub Milanu w Europie!

Liczba wyjazdów na mecze Milanu: 74
Liczba zorganizowanych spotkań Milanistów: 36
Kontakt: kontakt@milanclubpolonia.pl
Kanał IRC: #MCP

Przydatne linki:

- PIŁKARZ ROKU
- TERMINARZ MILANU NA SEZON 2021/22
- Panel członka MCP
- Regulamin kwalifikacji na wyjazdy
- Wyjazdy prywatne - Regulamin dystrybucji karnetów
- Zasady rezygnacji i zwrotów z imprez MCP
- Informacje nt. Cuore Rossonero
- MCP na Facebook
- MCP na YouTube

 Wyjazdy MCP

SPAL - Milan

26 maja to bez wątpienia dzień szczególny dla większości Polaków. Tego dnia obchodzony jest przecież Dzień Matki i większość ludzi spędza ten dzień w gronie rodziny. Jednakże kilku członków naszego fun clubu postanowiło spędzić ten czas z drugą rodziną, czyli przyjaciółmi z MCP, dopingując nasz ukochany klub w zmaganiach ostatniej, jakże ważnej kolejki SerieA.

Datę meczu ze Spal ustalono na 26 maja, godz, 20:30. Czasu na zapisy nie było zbyt wiele, ale mimo wszystko udało się zebrać solidną reprezentację. I tak oto na zaplanowaną zbiórkę w sobotę 25 maja, pod Winnersem dotarło 9 wyjazdowiczów. Jako środek transportu z różnych względów wybraliśmy busa, co zwiastowało wspaniałą, ok. 15 godzinną podróż. Wszyscy zaczęli zbierać się pod naszym ulubionym barem już przed godziną 9. Towarzyszyły nam szampańskie humory i nie zwlekając zbyt długo zrobiliśmy pamiątkową fotkę i wyruszyliśmy w podróż, na podbój Ferrary!

Podróż, jak to zwykle bywa, przebiegała w typowo wyjazdowej atmosferze. Były śpiewy, był alkohol, były ożywione rozmowy, a atmosferą zarażali się nawet ludzie z innych aut, podróżujący w tym samym kierunku co my. Po ok. 15 godzinach drogi, kilku postojach, udało nam się dotrzeć na miejsce. Trasa przebiegała przez Czechy oraz Austrię. Jako punkt docelowy obraliśmy Lido di Jesolo – nadmorską miejscowość, położoną ok. 150 km od Stadio Paolo Mazzy w Ferrarze, gdzie kolejnego dnia mieliśmy walczyć o upragnioną Ligę Mistrzów. Na miejsce dotarliśmy tuż przed północą. Szybkie zakwaterowanie w hotelu i można było ruszać na zwiedzanie okolicznych lokali i plaży, co zajęło nam parę dobrych godzin i do hotelu wróciliśmy grubo po 4 nad ranem.

Mimo tego, w dniu meczu, całą paczką postanowiliśmy zerwać się z łóżek nieco wcześniej, aby maksymalnie wykorzystać możliwości wyjazdu i pogodę, która zdecydowanie zachęcała do plażowania. Z hotelu na plażę, dotarliśmy w kilka minut i mogliśmy się w pełni zrelaksować. Były zimne drinki, piwko, muzyka, czyli wszystko co potrzebne do zabawy na plaży. Część ekipy zażywała kąpieli morskiej, reszta słonecznej. W ramach rozgrzewki przed wieczorem, pograliśmy na plaży również w piłkę, co niestety zakończyło się kontuzją jednego z wyjazdowiczów i złamanym obojczykiem, o czym chłopak dowiedział się dopiero w Polsce, ale trzeba powiedzieć, że cały czas dzielnie znosił trudy wyjazdu, dzięki wysokim dawkom płynnych środków przeciwbólowych. Plażowanie zakończyliśmy ok. godziny 13, gdyż najpierw czekał nas syty obiad w nadmorskiej restauracji, a później blisko półtoragodzinna podróż do hotelu w Ferrarze, a następnie pod stadion.

Jako, że wszystko przebiegało sprawnie to po zostawieniu bagaży w hotelu, ok godziny 18 dotarliśmy pod stadion. Im bliżej stadionu tym gęściej zaczęły pojawiać się czerwono-czarne barwy. Okolice stadionu były zamknięte i odgrodzone od reszty miasta, więć mogliśmy w pełni oddać się przedmeczowej zabawie. Chyba wszyscy wyjazdowicze zgodnie stwierdzili, że były to prawdopodobnie najlepsze godziny z całego wyjazdu, które ciężko opisać słowami. Nie wdając się w konkrety, Włosi okazali się nie tylko fanami polskiej muzyki disco, ale także polskiej wódki, co nie dla wszystkich skończyło się dobrze... zabawa, tańce, gromkie śpiewy i pewna usterka, o której nie możemy tutaj napisać... żeby w pełni zrozumieć fenomen tamtych chwil trzeba było po prostu tam być. Integracja międzynarodowa przez wielkie I.

Na mecz w większości wchodzimy sprawnie, bez żadnych problemów. Udaje nam się przemycić trochę piro, co zdecydowanie wzbogaciło kibicowsko spotkanie ze Spal. W większości, ponieważ u jednego z nas podczas kontroli, w plecaku znaleziono petardę. Jak później mówił, zostawił ją specjalnie, by nie znaleziono reszty schowanego piro, ale sprawiło to, że trafił na drugą kontrolę osobistą oraz sprawdzanie czy nie widnieje w stadionowych kartotekach. Wszystko to wydłużyło proces wejscia, ale ostatecznie, w komplecie zameldowaliśmy się na sektorze jakieś 20 minut przed meczem. Na stadionie ponad 16 tysięcy ludzi, nasz sektor pęka w szwach i każdy wie, że za chwilę zacznie się nerwówka, coś o czym mówiło się przez ostatni tydzień, właśnie miało się rozpocząć. Przebiegu meczu nie będę opisywał, bo kto oglądał ten wie jak było. Trzeba podkreślić, że wahania nastrojów towarzyszyły nam na trybunie co chwile i nastroje zmieniały się momentalnie. W końcu przez pewien czas byliśmy nawet na 3 miejscu w tabeli, a podczas meczu wybuchów entuzjazmu było sporo, 3 razy po naszych golach, ale także wtedy, kiedy gole tracili Inter, czy Atalanta. Ogólnie zabawa była przednia, niektórzy z naszych wymienili się koszulkami z kibicami z Mediolanu z jednej z frakcji kibicowskich. Warto podkreślić, że Włochom (poza koszulką MCP Piątka) bardzo przypadła do gustu nasza wlepka z finałami Ligi Mistrzów przegranymi przez więzienno-pasiasty klub z Turynu. Po serii wzlotów i upadków stało się jasne, że czeka nas kolejny sezon bez Ligi Mistrzów. Mimo iż zwycięstwo ze Spal praktycznie nic nam nie dało, to i tak w dobrych nastrojach opuszczaliśmy stadion, bo chyba większość z nas już dawno przestała jeździć na mecze dla wyników.

Po meczu pakujemy się do busa i ruszamy odpocząć do hotelu. Dojeżdżamy do niego około północy i po krótkim podsumowaniu dnia przy wykwintnych trunkach, udajemy się do łóżek, gdyż kolejnego dnia o 8 rano mamy zamiar ruszyć w drogę powrotną.

Powrót przebiega spokojnie, humory dopisują, wracamy tą samą trasą i poza drobnym incydentem w Austrii, gdzie otrzymujemy mandat za przekroczenie prędkości nie dzieje się nic szczególnego. Około północy jesteśmy w Warszawie i ostatni wyjazd sezonu 2018/19 oficjalnie dobiega końca.


Relacja: Waszka

Partnerzy MCP
ACMilan.PLACMilan24.comKoszulki piłkarskie
  | MILAN CLUB POLONIA - STRONA GŁÓWNA | O FANKLUBIE | AKTUALNOŚCI | WYJAZDY MCP | ZLOTY MCP | GADŻETY MCP | KONTAKT | statystyka