Wysłany: 08-05-2008, 15:58 Wyjazd na Milan - Udinese
Milan Club Polonia organizuje wyjazd na spotkanie kończące tegoroczny sezon. Na San Siro rossoneri podejmą Udinese. Stawka meczu będzie niemała - zadecyduje on o być albo nie być Milanu w przyszłej edycji Ligi Mistrzów.
Wszystkich uczestników i nie tylko zachęcam do aktywnej dyskusji w tym temacie.
Ja jako nowy użytkownik forum oraz jako nowo zarejestrowany w MCP - chciałbym sie dowiedziec ile przecietnie kosztuje wyjazd na mecz Milanu na San Siro ?? Wiem ze wplacacie zaliczke po 350zl, ale chcialbym sie dowiedziec ile kosztuje całkowity koszt wyjazdu, bo w przyszlym sezonie mam zamiar wybrac sie z wami.
w przypadku wyjazdow autokarowym koszt (przejazd, bilet na mecz, ubezpieczenie) przewaznie zamyka sie wlasnie w kwocie 350 PLN, z rzadka 400 PLN.
drozsze sa wyjazdy z transportem lotniczym (do tej pory mial miejsce jeden tego typu), gdzie dochodza koszty 1-2 noclegow. koszt takiego wyjazdu zamyka sie w kwocie ok. 800 PLN
do ww. kosztow nalezy dodac wszelkie wydatki prywatne (pamiatki, wyzywienie, dojazd z/do miejsca wyjazdu z Polski itp.)
Dzieki za info - ale narodzilo mi sie nowe pytanie... przy przejazdach autokarowych niema zadnych noclegow ?? No i oczywiscie czy w tej cenie 400zl jest bilet na mecz?? sorry ze tak pytam ale wszystkiego sie dowiem i dam spokoj - pozdro :P
Wiem, Wiem dzieki za wszelkie info - ja akurat czy to do Opola czy to Katowic Pyrzowic niemam jakos strasznie daleko.
Zycze wam udanego wyjazdu na mecz z Udine - do zobaczenia na przyszlym wyjezdzie.
Ja w przyszłym sezonie też będe się starał aby móc pojechać chodź na 1 wyjazd ;-) ale teraz nasuwa się pytanie :-? :?: Czy nie będzie to przeszkadzało jeśli mam zakaz stadionowy :-( :-| :-/ :roll: :?:
Ostatnio zmieniony przez seba2907 18-05-2008, 17:11, w całości zmieniany 1 raz
tzw. zakaz stadionowy to zapewne wyrok sadowy, sadu grodzkiego czy innego. w nim sa zawarte wszelkie informacje, Stowarzyszenie nie ma tutaj nic do rzeczy.
koledze raczej chodziło o to, czy nie będzie problemu z wejściem na stadion we Włoszech, czy ów zakaz również obowiązuje za granicami naszego państwa.
ale to nie miejsce na tego typu dyskusje;)
osoby biorące udział w wyjeździe proszonę są o wpisywanie się w tym temacie, i opisanie swoich wrażeń;) czekamy również na fotki!
baker, może pokusisz się o napisanie paru zdań?:)
prosze bardzo : Rute na Curva Sud \o/
http://www.brigaterossone...udinese%201.JPG
dla mniej zorientowanych , dziewczyna w rozowej bluzce oparta o barierke .
Rute była na Curvie caly mecz , a w drugiej polowie byl tez tam SonaR i jeszcze kilku naszych . ;)
Nr legitymacji: MCP 264
Wiek: 41 Skąd: Walencja/Szczecin
Wysłany: 19-05-2008, 23:06
Szacun... szacun... jutro jak tylko ogarne zdjecia to postaram sie wrzucic linka i cos tam napisac... narazie dzieki wszystkim za udany wyjazd... i oby takich wiecej (pod katem jakosci meczu) i oby takich mniej (pod katem konsewkencji) :evil:
FORZA!
_________________ "Forza Milan! Milan Campione! Forza Milan! Il Milan Ole! Vinci Per Noi!
suchy
Nr legitymacji: MCP 110
Wiek: 42 Skąd: Gdynia
Wysłany: 20-05-2008, 12:36
Wyjazd rewelacja \o/
Bylem po raz pierwszy, i to co zobaczylem przeroslo moje najsmielsze oczekiwania. Widok San Siro przygniatajacy, tak na zewnatrz jak i w srodku. Dopiero bedac tam na miejscu czlowiek zdaje sobie sprawe jak wielki to kolos.
Nie spodziewalem sie, ze juz podczas pierwszej wizyty dane mi bedzie dostac sie na Curve i stamtad ogladac spotkanie. Dobrze miec przewodnika w postaci Sonara, bez ktorego taka akcja bylaby niemozliwa ;) Mysle, ze w trojke razem z tomem_n dalismy rade i nie odstawalismy od reszty :D
Doping byl naprawde fantastyczny, a wspolne skandowanie 'chi non salta nerazzurro' czy tez innych na czesc milanistow na zawsze zapadnie w mojej pamieci.
Jesli ktos sie zastanawia czy przejechanie w pociagu/autokarze ponad 50 godzin przy zaledwie 3 spedzonych na San Siro jest oplacalne to powiem krotko: pakuj sie i jedz, atmosfera jaka tam zastaniesz jest nie do opisania. Ja chce wrocic tam jak najszybciej :)
MCP o/ za stworzenie mi mozliwosci przezycia tego wszystkiego. Osobne \o dla kapiego, dzieki ktoremu moj wyjazd troche sie przedluzyl ;)
Fajne fotki widać że udana impreza...dobry wynik troche w kiepskich nastrojach :) ciekawe czy na stiadionie mieliscie dostep do wyniku Violi :) pozdrawiam wszystkich dopingujących ;)
PS. te okrągłe zadaszenia nad bramami w koło stadionu to byly wczesniej czy to jakis nowy wynalazek:) jakby ktoś orientujący się mogl mi powiedziec
Wyjazd rewelacja!!!
Do tej pory każdy mecz AC Milan oglądałem przed telewizorem i wtedy też nie raz myślałem aby wybrać się na San Siro aby kibicować Rossonerim.I oto 18 maja 2008 spełniło się moje wielkie marzenie.W tym miejscu chciałbym podziękować władzom Milan Club Polonia za zorganizowanie tego wyjazdu a osobom które ze mną pojechały do Mediolanu za stworzenie miłej,przyjacielskiej atmosfery podczas całego wyjazdu.Po wyjściu ze stacji metra Lotto udaliśmy się w kierunku stadionu i wtedy ukazał się ten wspaniały San Siro.Uczucie jakie się udziela komuś kto jest tu pierwszy raz jest niesamowite.Po przejściu przez bramkę chciało się wręcz biec na trybuny aby nie stracić każdej cennej sekundy.Gdy już znalazłem swoje krzesełko mogłem podziwiać wnętrze tego przepięknego stadionu.Moment w którym zobaczyłem na własne oczy samych piłkarzy w czerwono-czarnych koszulkach jest trudny do opisania gdyż trudno wyrazić to jakoś,sama radość.Pierwsza moja wizyta na San Siro to efektowne zwycięstwo Milanu i jak zawsze fantastyczny,głośny doping kibiców Rossonerich.Niesamowita akustyka tego obiektu sprawia że słysząc głośne"Milan,Milan" dech zapiera w piersiach.Ciesze się że mogłem zobaczyć w akcji zdobywcę złotej piłki czyli Kakę. Jestem pewien że ten piłkarz dostarczy nam w przyszłości wiele powodów do radości.Po zakończeniu meczu jak i przed jego rozpoczęciem śpiewaliśmy hymn Milanu,którego śpiewanie sprawia że nie miałem najmniejszej ochoty wychodzić z San Siro.Ponowna moja wizyta na San Siro i dopingowanie Milanowi jest oczywista!!!Potwierdzam to co napisał Suchy.Nie ma się co zastanawiać czy się będzie długo jechać.Ja choćbym miał jechać tydzień to pojadę bo kibicuję magicznemu Milanowi :-)
Pozdrawiam i do zobaczenia :-)
fabio
Nr legitymacji: MCP 584
Wiek: 35 Skąd: Wągrowiec
Wysłany: 20-05-2008, 18:56
Jak tam sie czyta te Wasze wypowiedzi to, aż się chce jechać te kilkanaście godzin do Włoch, żeby zobaczyć San Siro :) Również moim wielkim marzeniem jest zobaczyć San Siro oraz samych piłkarzy Milanu na żywo. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie moje marzenie się spełni :)
Z Opola wyruszyliśmy ok. 17.30, choć wg planu miało to nastąpić pół godziny wcześniej. Opóźnienie było pośrednio moją winą, gdyż pociąg, którym jechałem do Opola, spóźnił się około 60 minut i wszyscy uczestnicy wyjazdu czekali tylko na mnie. Jednak gdy wchodziłem do autokaru nie spotkały mnie żadne nienawistne spojrzenia (a może jedynie mi się tak wydawało). Tak czy owak wyjechaliśmy.
Jeden z kierowców jechał z nami po raz pierwszy, co sprawiło, że bardzo wczuł się w swoją rolę. Na początku ładnie się przedstawił i dla złapania lepszego kontaktu z nami opowiedział dwa dowcipy. Muszę przyznać, że "żenujące dowcipy prowadzącego" z programu Majewskiego są niczym w porównaniu z żenującymi dowcipami kierującego naszym autokarem (nie śmiał się chyba nikt). Tak więc kierowcy nie udało się nas rozbawić więc w ruch musiały pójść inne rozweselacze.
Pewnie dość szybko nadrobilibyśmy początkowe opóźnienie, gdyby jeden z uczestników żył w lepszej zgodzie ze swoim pęcherzem moczowym. Tak więc co chwila musiał być jakiś postój, a ów wyjazdowicz zaczął nawet pęcherz opróżniać na zapas, co chyba pomogło, bo w drodze powrotnej było już lepiej.
Mijał czas, mijały kilometry aż w końcu nastała noc. Noce wyjazdowe nie służą jednak do spania o czym znów dane mi było się przekonać. Tym razem nie było śpiewów, lecz "zwykłe" gadanie. To gadanie nie pozwalało mi zmrużyć oka, więc i ja się do rozmowy przyłączyłem. O 3 czy tam 4 nad ranem musiałem wymieniać 10 najlepszych napastników świata i w ostrym ogniu kontrargumentów bronić moich typów. W końcu najbardziej rozgadana osoba znalazła sobie doskonałą miejscówkę i grzecznie (lub nie) zasnęła.
Włochy przywitały nas deszczową pogodą, co nie zmieniło się i w samym Mediolanie. Wysiedliśmy z autokaru przy stacji metra (innej niż zwykle) i po kupieniu biletów, udaliśmy się na Duomo. Skierowaliśmy nasze kroki do Milan Pointu, ale niestety okazał się on zamknięty. Podobnie było z pobliskim sklepem sportowym, tak więc nici z zakupów gadżetów związanych z Milanem. Nie udało nam się także zjeść w którejś z restauracji, gdyż i one okazały się zamknięte. Czas wolny wykorzystaliśmy na zwiedzenie ogromnego domu handlowego znajdującego się przy placu. Zwiedziliśmy wszystkie 7 pięter, nie robiąc jednak zakupów.
Z Duomo pojechaliśmy pod San Siro. Do meczu było jeszcze trochę czasu, więc tradycyjnie udaliśmy się na posiłek do Chińczyków. Po zjedzeniu, wróciliśmy do autokaru, by się przygotować do oglądania Milanu. Każdy z nas ubrał się odświętnie i po otrzymaniu biletów, udaliśmy się na stadion. San Siro, jak zawsze, zrobiło fantastyczne wrażenie. Udało nam się wywiesić flagę w bardzo widocznym miejscu i każdy, kto wchodził wejściem, nad którym wisiała, oglądał się, żeby zobaczyć, przed czym musiał schylić głowę. Miejsce na wywieszenie flagi było tak dobre, że później ktoś powiesił inną flagę, zasłaniając część naszej.
Siedzieliśmy na południowej trybunie, tuż przy samym boisku. Przed rozpoczęciem meczu obserwowaliśmy rozgrzewkę zawodników oraz pożegnanie Cafu i Serginho, którzy podeszli pod Curva Sud, aby podziękować tifosi za lata wsparcia. Oczywiście nagrodziliśmy Brazylijczyków owacją na stojąco. Z miejscami nam się udało doskonale, gdyż wszystko, co najciekawsze, działo się na bramkę, za którą siedzieliśmy. W pierwszej połowie widzieliśmy dwie doskonałe parady Kalaca i gola dla Udine, a w drugiej części 4 gole zdobyte przez rossonerich, niewykorzystanego karnego i dwie poprzeczki.
Doping na stadionie tradycyjnie robił duże wrażenie. Oprócz reakcji związanych z meczem Milan-Udinese, oglądającym udzielały się także emocje dotyczące innych spotkań. Największa radość wśród kibiców była, gdy Torino strzeliło gola Fiorentinie, szkoda tylko, że nieprawidłowo. Później wiadomości były już tylko gorsze; bramki dla Interu i prowadzenie Fiorentiny. Po zakończeniu meczu, San Siro szybko opustoszało. My, po zrobieniu grupowych zdjęć pod flagą, także opuściliśmy stadion.
W drogę powrotną mieliśmy udać się dopiero ok. 20, gdyż kierowcy musieli odpocząć regulaminowe 9h i czynili to tak skutecznie, że nie mogliśmy ich dobudzić, próbując dostać się do autokaru. Skorzystaliśmy więc z okazji i znów udaliśmy się do Chińczyków, którzy akurat zamykali knajpę. My jednak niewiele sobie z tego robiliśmy i zamówiliśmy jedzenie. Za oknem słyszeliśmy radość interistów, którzy cieszyli się ze zdobycia scudetto. Stopniowo zbierało się ich coraz więcej pod San Siro, a my jako jedyni kibice Milanu, musieliśmy to obserwować. Na szczęście pogoda dopisała i lało niemiłosiernie na głowy kibiców neroazzurrich.
Droga powrotna minęła bez wielkich rewelacji. Jeden z postojów nam się nieco przedłużył, gdyż musieliśmy czekać na uczestnika, załatwiającego potrzebę fizjologiczną dłużej niż inni. W końcu wysłana po niego została ekspedycja, która doprowadziła go do autokaru i mogliśmy ruszyć dalej. Czas mijał głownie na graniu w karty. Jeden z graczy pokaźnie się wzbogacił, wygrywając w pokera sporą sumkę pieniędzy.
Na parking w Opolu wjechaliśmy o 13.18 i właśnie o tej godzinie odjeżdżał nasz pociąg. Licząc na punktualność PKP zaryzykowaliśmy i poszliśmy na dworzec. Nasza nadzieja nie była próżną, pociąg oczywiście był opóźniony, tak więc jeszcze zdołaliśmy sobie nawet kupić bilety i spokojnie zająć miejsce w przedziale.
Do domu wróciłem ok. 23, ściągnąłem sobie skrót spotkania Milan-Udinese (licząc, że po jego obejrzeniu będę wiedział więcej o samym meczu), włączyłem go i... zasnąłem.
Nr legitymacji: MCP 401
Wiek: 39 Skąd: Radom/Warszawa
Wysłany: 20-05-2008, 21:14
Jeśli chodzi o pokera to nie do końca graliśmy na pieniądze. Były to jak to nazwał Mości tzw. "curvy", które skrzętnie w mhh... staranny i przemyślany sposób stworzył dla Nas Sonar :)
Cały wyjazd moim zdaniem przebiegł bardzo udanie. Była to moja pierwsza wyprawa do świątyni czerwono-czarnych i jak najbardziej jestem zadowolny z faktu, iż miałem możliwość wybrania się tam. Podobnie jak napisali poprzednicy uważam, że nawet kilkudziesięciogodzinna podróż nie stanowi problemu w tym,aby udać się na 94 minuty spotkania. Było nawet kilka ciekawych sytuacji jak np. sprint autokar-dworzec PKP w Opolu gdy udało Nam się zdążyć na pociąg w ostatnim momencie, podczas gdy Pani konduktor odprawiała pociąg do odjazdu lub jak to ujął jeden z moich współtowarzyszy "machała tym kijem żeby już odjeżdżał":).Zabrakło jedynie fety pomeczowej która mogła zostać wywołana wywalczeniem 4 miejsca dla ACM premiującego do Ligi Mistrzów lub chociaż faktu stracenia przez niebieskich scudetto w ostatniej kolejce. Szkoda, ale i tak jestem jeszcze pod wrażeniem całej wyprawy i mam nadzieje, że uda mi się jeździć w przyszłym sezonie w miare możliwości jak najczęściej.
Bardzo miło mi było poznać kilku kolejnych członków MCP i mam nadzieje na spotkanie z jak największą liczbą osób na Zlocie 2008!
Jeżeli kogoś interesuje dane zdjęcie w oryginalnej rozdzielczości, proszę dać mi znać na priv.
_________________ "Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."
Mam pytanko do tych co byli teraz na San Siro. Czy ktos nagrywal filmik jak zostaly czytane sklady przez spekera i publicznosc??? jezeli tak to bardzo prosze o wrzutke mi wtedy akurat baterie padly w aparacie
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach